Diego
Pomyślałem, że odwiedzę Francescę i przy okazji pokaże mi swoją nową piosenkę. Obiecała mi, więc ruszyłem swoje szanowne 4 litery i pobiegłem na przystanek autobusowy. Odszukałem na rozkładzie jej ulicę i okazało się, że powinien właśnie teraz przyjechać. Tak też się stało. Szybko wskoczyłem do pojazdu i zająłem miejsce. Obok mnie siedział jakiś bachor (;-;) i cały czas nawijał : To do mnie, to do swojej matki. "Jaki jest twój ulubiony kolor, jak masz na imię ? Bo ja Peter, a ty ? Grałeś kiedyś w seksorożca ?" (O.o) Kuźde ! Skąd on zna takie słowa ? I w ogóle dziwny był ( jak ja ? Co on nie rozróżnia płci ? O.o), więc sprintem przebiegłem na drugi koniec autobusu przewracając po drodze jakąś staruszkę. Gdy wysiadłem, zauważyłem, że w pokoju Francesci pali się światło. Ucieszyłem się i szybkim krokiem przeszedłem przez klatkę schodową. Gdy byłem już na jej piętrze, zapukałem. Jednak nikt się nie odzywał. Uczyniłem to drugi raz. Również nic. Więc postanowiłem otworzyć drzwi, ku mojemu zdziwieniu były otwarte. Po cichu otworzyłem drzwi pokoju Fran ...
Ludmiła
-Federico ! - krzyczałam wściekła
-Co ? (;-;) Ja tu oglądam mecz ! - powiedział i w tym samym czasie włożył do buzi dużą garść popcornu.
Już nie mogłam wytrzymać, więc wzięłam do rąk miskę z jedzeniem i wywaliłam mu zawartość na ten krzywy ryj.
-Ej ! Ludmi ! Co ja ci zrobiłem ?!- patrzył na mnie, jakby nic się nie stało.
-Żyjesz !- krzyknęłam mu prosto w mordę i uciekłam do kuchni.
Diego
Matko Boska !- przestraszyłem się- Fran, co ci się stało ? Żyjesz ? Fran !
Nie odpowiadała więc podszedłem do niej i sprawdziłem, czy oddycha. Nie ważne, czy tak było czy nie, nie mogłem powstrzymać łez i rozpłakałem się jak małe dziecko. Szybko wziąłem telefon i zadzwoniłem po karetkę. Nie odpowiadali. Za którymś tam razem facet raczył odebrać.
-Co ?- parsknął.
- Na ulicy (...) zemdlała dziewczyna ! Proszę o pomoc !
- Niestety, nie mamy już karetek. Wszystkie na misjach- odpowiedział niechętnie i się rozłączył.
W KAFTAN GO !
Więc sam postanowiłem udzielić przyjaciółce pierwszej pomocy.
Ludmiła
-Co ci się dzieje ? - Federico do mnie podszedł.
- Gunwo. - próbowałam na niego nie patrzeć, a łzy nadal lały się ze mnie strumieniami.
-Powiedz ! - był zły.
- Przychodzisz do mnie do domu z paczką popcornu jakby nic się nie stało i zasiadasz przed telewizorem.
- Bo myślałem, że oglądniemy coś razem (?!).
-Myliłeś się. Po tym co mi zrobiłeś nawet nie chcę na ciebie patrzeć.
-Kobieto, co ja ci zrobiłem ?!
- Żyjesz !
-Lu, powiedz, bo ja nie mam pojęcia, o co ci chodzi - próbował mnie objąć, lecz ja zrzuciłam jego rękę.
-Nie wiesz ? Dobrze wiesz ! - wywaliłam.
-Nie, nie wiem co zaś natworzyłaś na mój temat.
-Zdradziłeś mnie ! -wypaliłam prosto z mostu.
-Co ? Z kim ? - nie mógł uwierzyć. Udawał niewiniątko.
-Ty dobrze wiesz z kim !- po tych słowach pobiegłam na schody i zamknęłam się w moim pokoju.
***
Dziękuję za 5 komentarzy ♥
Nie wiedziałam, że tak szybko one będą o.o
Ps. Nie martwcie się fanki Leónetty - ja wcale nie robię z niego tego złego.
Po prostu on i Diego się nie lubią.
Dedykuję ten rozdział Wiktosławowi ;3
Przez te kaftany.
Są modne.
Tak
bardzo
ze
aż
w
ogóle
^^
Dedykuję ten rozdział Wiktosławowi ;3
Przez te kaftany.
Są modne.
Tak
bardzo
ze
aż
w
ogóle
^^
7 komentarzy next ... ?



