czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 3 W kaftan go !

Diego
Pomyślałem, że odwiedzę Francescę i przy okazji pokaże mi swoją nową piosenkę. Obiecała mi, więc ruszyłem swoje szanowne 4 litery i pobiegłem na przystanek autobusowy. Odszukałem na rozkładzie jej ulicę i okazało się, że powinien właśnie teraz przyjechać. Tak też się stało. Szybko wskoczyłem do pojazdu i zająłem miejsce. Obok mnie siedział jakiś bachor (;-;) i cały czas nawijał : To do mnie, to do swojej matki. "Jaki jest twój ulubiony kolor, jak masz na imię ? Bo ja Peter, a ty ? Grałeś kiedyś w seksorożca ?" (O.o) Kuźde ! Skąd on zna takie słowa ? I w ogóle dziwny był ( jak ja ? Co on nie rozróżnia płci ? O.o), więc sprintem przebiegłem na drugi koniec autobusu przewracając po drodze jakąś staruszkę. Gdy wysiadłem, zauważyłem, że w pokoju Francesci pali się światło. Ucieszyłem się i szybkim krokiem przeszedłem przez klatkę schodową. Gdy byłem już na jej piętrze, zapukałem.  Jednak nikt się nie odzywał. Uczyniłem to drugi raz. Również nic. Więc postanowiłem otworzyć drzwi, ku mojemu zdziwieniu były otwarte. Po cichu otworzyłem drzwi pokoju Fran  ...

Ludmiła

-Federico ! - krzyczałam wściekła
-Co ? (;-;) Ja tu oglądam mecz ! - powiedział i w tym samym czasie włożył do buzi dużą garść popcornu.
Już nie mogłam wytrzymać, więc wzięłam do rąk miskę z jedzeniem i wywaliłam mu zawartość na ten krzywy ryj.
-Ej ! Ludmi ! Co ja ci zrobiłem ?!- patrzył na mnie, jakby nic się nie stało.
-Żyjesz !- krzyknęłam mu prosto w mordę i uciekłam do kuchni.

Diego

Matko Boska !- przestraszyłem się- Fran, co ci się stało ? Żyjesz ? Fran !
Nie odpowiadała więc podszedłem do niej i sprawdziłem, czy oddycha. Nie ważne, czy tak było czy nie, nie mogłem powstrzymać łez i rozpłakałem się jak małe dziecko. Szybko wziąłem telefon i zadzwoniłem po karetkę. Nie odpowiadali. Za którymś tam razem facet raczył odebrać.
-Co ?- parsknął. 
- Na ulicy (...) zemdlała dziewczyna ! Proszę o pomoc !
- Niestety, nie mamy już karetek. Wszystkie na misjach- odpowiedział niechętnie i się rozłączył.
W KAFTAN GO ! 
Więc sam postanowiłem  udzielić przyjaciółce pierwszej pomocy. 

                                                 Ludmiła

-Co ci się dzieje ? - Federico do mnie podszedł.
- Gunwo. - próbowałam na niego nie patrzeć, a łzy nadal lały się ze mnie strumieniami.
-Powiedz ! - był zły.
- Przychodzisz do mnie do domu z paczką popcornu jakby nic się nie stało i zasiadasz przed telewizorem.
- Bo myślałem, że oglądniemy coś razem (?!).
-Myliłeś się. Po tym co mi zrobiłeś nawet nie chcę na ciebie patrzeć.
-Kobieto, co ja ci zrobiłem ?!
- Żyjesz !
-Lu, powiedz, bo ja nie mam pojęcia, o co ci chodzi - próbował mnie objąć, lecz ja zrzuciłam jego rękę.
-Nie wiesz ? Dobrze wiesz ! - wywaliłam.
 -Nie, nie wiem co zaś natworzyłaś na mój temat.
-Zdradziłeś mnie ! -wypaliłam prosto z mostu.
-Co ? Z kim ? - nie mógł uwierzyć. Udawał niewiniątko.
-Ty dobrze wiesz z kim !- po tych słowach pobiegłam na schody i zamknęłam się w moim pokoju.

***
Dziękuję za 5 komentarzy ♥
Nie wiedziałam, że tak szybko one będą o.o
Ps. Nie martwcie się fanki Leónetty - ja wcale nie robię z niego tego złego.
Po prostu on i Diego się nie lubią.
Dedykuję ten rozdział Wiktosławowi ;3
Przez te kaftany.
Są modne.
Tak
bardzo
ze 


ogóle
^^
7 komentarzy next ... ?

środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 2 2/2 ( kontynuacja 1/2)

Francesca
To był bardzo ciężki dzień. Jackie wyciągnęła z nas siódme poty, a Angie kazała mi powtarzać cały czas jedną  i tą samą piosenkę. Jednak gdy w końcu wyszłam z tych męczących zajęć czekała na mnie miła niespodzianka. To Marco przyjechał ( Mieszkał od końca 2 sezonu w innym mieście Argentyny) i próbował się do mnie dodzwonić ! Więc nie odbierałam i szybko pobiegłam do mojego ukochanego. Stanęłam z tyłu, zakryłam mu oczy i spytałam :
-Kto to ? 
- Ymmm ... Ludmiła ?- zapytał z mniejszym entuzjazmem.
-Nie !- oburzyłam się i usiadłam obok niego. 
-A, to ty Fran ! Próbowałem do  ciebie zadzwonić, ale nie odbierałaś.
-Bo zauważyłam cię na ławce przed Studio i od razu przybiegłam - byłam taka szczęśliwa, że w końcu go zobaczyłam. Tak dawno nie rozmawialiśmy, ponieważ Marco nie miał czasu na takie "pierdółki". Zajmował się karierą ! Tak, mój chłopak jest sławny ! 
- Aha. Chcesz iść na lody ?- zapytał, a ja popatrzyłam na niego z taką miną :
- Francesca, na lody z budki. - uderzył się ręką w czoło. (;-;)
-Aaaa... przepraszam, głupia ja ...- złapałam go za rękę  i udaliśmy się do parku by kupić "lody z budki" (^^)

Diego
Jak ja nienawidzę tej wstrętnej Jackie ! Za to, że jestem synem Gregorio (wrogowie ^^) każe mi zostawać po lekcjach i ćwiczyć układy, które były na lekcji tylko po to, by odegrać się na moim ojcu, ponieważ Antonio uważa, że on jest lepszym tancerzem od niej ! 
Gdy już skończyła się ta męczarnia postanowiłem przejść się do pobliskiego sklepu i kupić wodę. Przeszedłem przez ulicę, ominąłem z 4 bloki i skręciłem w lewą stronę, gdzie znajdował się sklep. Otworzyłem drzwi  i skierowałem się na stoisko z cieczą. Gdy już miałem zamiar wyjąć wodę z lodówki, ktoś złapał mnie za ramię.
-No co, bezuczuciowemu pić się zachciało ?- To był León. Zabrał to picie, które ja chciałem wziąć, a  ponieważ było ostatnie popędził do kasy.
Jezu, jak ja go nienawidzę. Wiem, to zwykła woda, ale akurat moja ulubiona (Tak, Diego taki medżik, ma ulubioną wodę) . Więc nie mając innego wyjścia, Wziąłem pierwszy lepszy sok i skierowałem się do kasy, by zapłacić. 

Francesca ( 4 h później)
"Drogi pamiętniku !
Jak ja kocham Marco ! Jest dla mnie wszystkim ! ♥ 
Dziś przyjechał [ Niestety jutro wylatuje ] i zabrał mnie na lody ! ♥
Tęsknię za wspólnymi chwilami z tamtego roku ... codziennie byliśmy razem, teraz raz na ruski rok przyjedzie i spędzimy ze sobą najwyżej godzinę. No cóż ... Ma trasę, więc nie powinnam się dziwić, a go zrozumieć. Jednak nie mogę. Naprawdę mi na nim zależy ... To moja 1 prawdziwa miłość i nie chcę jej stracić. Odkąd Tomas wyjechał, byłam sama. Z resztą on mnie i tak traktował jako przyjaciółkę i nic więcej. Boję się, że podczas, gdy jest daleko de mnie znajdzie sobie inną i ze mną zerwie. Jak ja bardzo bym tego nie chciała ! 
Fran weź się w garść, nie bądź pesymistą, żyj chwilą, w której twój chłopak jest nadal twoim chłopakiem. Dobrze, kończę, telefon mi dzwoni. 
Dobranoc"
Dzwonił Marco, więc szybko odebrałam i położyłam się na łóżku.
-Tak kochanie ? Co się stało ?- zapytałam.
-Fran, od tej pory nie jesteśmy razem - po tych słowach się rozłączył. 
Nagle nogi zaczęły mi się uginać i całe życie pojawiło mi się przed oczami. Po chwili ... zemdlałam.
Przepraszam, że tak dawno nie było rozdziału. Nie miałam czasu ;/
5 komów next ♥♥♥
 


piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 2 1/2

Gdy wstałem, zauważyłem, że już jest 8:30, a do studia muszę być na 9:00 ! Szybko ubrałem się i popędziłem zrobić sobie śniadanie. Zjadłem, umyłem zęby i jak strzała wybiegłem z domu by zdążyć na lekcję z Beto, a ponieważ mój ojciec miał wyjątkowo na wcześniej, musiałem zapierniczać z buta. Gdy tak biegłem, zauważyłem, że drugą stroną ulicy idzie Francesca ze swoją kuzynką Martiną ( ta co była w 2 sezonie, znowu przyjechała) . Zatrzymałem się i tak na nie patrzyłem jak głupi. Nie wiem dlaczego. Jednak to się opłaciło, ponieważ do Fran podleciał jakiś facet i wyrwał jej torebkę. Przebiegł na ulicę od mojej strony i w ostatniej chwili wyrwałem mu skradzioną rzecz. Gdy już migało zielone światło, by zmienić się w czerwony, przeleciałem do koleżanki i oddałem jej torebkę. A ponieważ wszyscy spieszyli się do pracy, nie było mowy by przejść bez zielonego światło. Chłop se odpuścił.
-Dziękuję ! - powiedziała Francesca i mnie przytuliła.
-Nie ma za co. Opłaciło się na was patrzeć - odpowiedziałem dumny.
- Co ?
-A nic nic ...-zmieszałem się- twoja kuzynka znowu przyjechała ?
-Tak. Muszę ją zabierać do studia, bo bym musiała zostawać z nią w domu. Rodzice są w pracy do wieczora. Nie wiem dlaczego, skoro ona ma 13 lat !- wkurzyła się.
-Ciocia ci karze ? - zdziwiłem się słuchając wypowiedzi Włoszki.
-yhym. - powiedziała obojętnie.
-Współczuję.
-Wiem. Dobra idziemy dalej ? Spóźnimy się !- Fran spojrzała na zegarek w komórce- już jest 8:57 !
-No to choć ! - złapałem ją za rękę i biegliśmy razem przez 3 ulice, aż dotarliśmy od szkoły. Jednak Francesca zorientowała się, że nie ma Martiny.
Znów biegliśmy przez te 3 dłuugie ulice i znaleźliśmy ją, jak patrzyła na wystawy w sklepach odzieżowych.
-Czemu nie poszłaś za nami ? - wkurzyła się nie na żarty.- spóźniliśmy się przez ciebie !
-No, ale nie chciało mi się biec ... - wzięła do rąk lusterko i poprawiła włosy.
-Przestań tak cały czas dbać o swój wygląd !- gdy to powiedziała na głowę narobił jej przelatujący ptak.
Martina się śmiała, a ja z trudem to powstrzymywałem.
-Do twarzy ci w białym - chciałem ją "pocieszyć".
***
Przepraszam, że takie krótkie, ale chciałam coś oddać. Dlatego jest 1/2. 
Są wakacje, nie mam czasu.
Sorry.
I dziękuję za te wszystkie komentarze i tylu obserwatorów ♥ 
Naprawdę, to dla mnie dużo te 6-7 komentarzy. 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Informacja :)

Przepraszam, ze ostatni rozdział ( który był też tym 1 xd) pojawił się piątek i potem już ich nie było. Jednak jestem na wakacjach ;p Przez ten tydzień postaram się doddać chociaż 2 rozdziały, więc bądźcie czujni ! ♥
KTO OGLĄDA DZIŚ 1 ODCINEK O 23 ? :3

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 1.

-Dziękuję za to, że mi pomogłeś ... Diego. -Powiedziała Francesca.
-Proszę, to nie problem -uśmiechnałem się.
-Ok, ja muszę już iść-oznajmiła Włoszka.
-Pa-pożegnałem się.
-Hej- powiedziała i skierowała się w stronę sali muzycznej Beto.
A więc w końcu ktoś się do mnie odezwał. Przynajmniej miło, a nie z "hejtami". To sprawilo, że w  końcu na mojej twarzy odbił się promień szczęścia.
Potem ruszyłem w stronę szafek, jednak to nie był dobry wybór, ponieważ Violetta mizdrzyła się z Leośkiem.
-Czego tutaj chcesz ?-wkurzył się Meksykanin-  Dosyć, że skrzywdziłeś moja księżniczkę ?
-już przejść nie można ? Przestań tak reagować na mnie,  już mam tego dość.
-No widzisz, masz problem.- popatrzył się na mnie  chłopak Violetty i zabrał ja gdzie indziej.
No, tak mija każdy dzień. Wkurza mnie to bardziej z dnia na dzień. Wziałem mój strój do tańca i Poszłem się przebrać, a gdy już to zrobiłem udałem się na lekcje mojego ojca.
Zaczałem się rozciagać i nagle zobaczyłem Vilu wraz z jej "księciem". Dlaczego Diego, nie możesz wypuścić jej z głowy ? Dlaczego nadal o niej myślisz ?
-Diego, Halo ? -próbował obudzić mnie Gregorio.
-Yyy ... co ? co się stało?
Nagle cała klasa wybuchła śmiechem . Jednak Francesca zareagowała, co mnie bardzo zdziwiło :
- Co się śmiejecie ? że jest zakochany i byl ? A gdyby wam tak robił, tzn. Pluł i wyzywał ? Miło ? On nie jest taki okropny, przecież go w ogóle nie znacie ! Zastanówcie się, a ty, Violka przestań robić z siebie niewiniatko ! - jestem ciekawy, jak ona się do mnie przekonała.
Przecież wcześniej mnie nawet nie lubiła, chciała by Violetta była z Leonem.
-Dziękuję - powiedziałem, gdy zajęcia się skończyły. Ciekawe, że zwykle podniesięcie ksiazek ja przekonało.- Myślałem, że mnie nie lubisz...
-A skad ta myśl ? - zaśmiała się. Nie oceniam ksiażki po okładce.
-Jeszcze raz dziękuję - a teraz przepraszam, mam zajęcia.

Gdy wróciłem do domu rozmyślałem o zachowaniu Francesci. Nadal ciekawi mnie to, jak się do mnie przekonała. Dobrze by było gdyby tak stało się też z innymi uczniami Studio.
Po tym rozmyślaniu położyłem się spać . Chciałem się wyspać przed kolejnym dniem.

***
Przepraszam, że takie krótkie i z samymi dialogami  . Ważne, że coś dodałam ... miałam okropny dzień, ale nie bd tego tutaj pisać ...
I jeszcze to jest z telefonu, więc przepraszam za błędy.
I dziękuję za te 4 komentarze <3
Wiktoria, twój się nie liczy xD

środa, 23 lipca 2014

Prolog

Jestem Diego, Diego Hernandez. Chodzę do studio On Beat już 2 lata. Przez chęć znalezienia ojca straciłem moją wielką miłość. Violetta, bo tak jej na imię, teraz jest ze swoim byłym. Przez to, że ją chciałem skrzywdzić wszyscy ze szkoły się ode mnie odwrócili.Jakoś mnie nie ciągnie by jutro iść do szkoły. Nie wiecie, jak trudno iść korytarzem i w tym samym czasie na ciebie plują i wyzywają, i tylko dlatego, że ich ukochana Violetka cierpi. Ona już mnie nie kocha, nawet nie wiem, czy naprawdę mnie kochała. Jednak ja nadal coś do niej czuję. I nie mogę jej wyrzucić z głowy, mimo, iż nie dała mi 2 szansy. Nie mam przyjaciół, jedynie Marco, który trzyma się Francesci, czyli przyjaciółki Vilu. Więc też jest przeciw mnie. Jest jeszcze Ludmila, ale ona jest na mnie zła, że nie dotrzymałem umowy. A Natalii to nawet nie muszę się pytać, ona przecież z Ludmiłką "psiapsiółeczki forever".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Diego, wsiadaj do samochodu ! - krzyknął na mnie mój ojciec, Gregorio, nauczyciel tańca w Studiu.
-Już idę ! - odpowiedziałem z niechęcią.
- No to się pospiesz, nie chcę narazić się Antonio !- mój tata był już zdenerwowany.
Szybko wziąłem torbę, nalałem sobie wody do butelki i jak strzała wyleciałem z domu kierując się do samochodu. Gdy wsiadłem, Gregi odpalił auto i ruszyliśmy. Z tatą dogadujemy się całkiem dobrze - jest plus, codziennie zawozi mnie pod studio, bo on przecież też tam pracuje. Rozmawiamy ze sobą normalnie, nie ma żadnej spiny. Z resztą to dobrze, bo nie chcę mieć takiego ojca jak Germanito, który trzymał by mnie pod kloszem. Jeszcze bym pewnie takie sweetaśne sukienki nosił. Nie ze mną takie gierki ! Nie wiem jak Violetta z nim wytrzymywała 18 lat. I jeszcze nie mogła śpiewać. Współczuję jej.
-Diego, co się stało ? Wysiadamy ! - powiedział mój tata odpinając swój pas.
-Sorry, zamyśliłem się - po tych słowach wysiadłem z samochodu i dyskretnie przeszedłem całe studio, aż w końcu dotarłem do szafek. Schowałem moje rzeczy i udałem się przed szkołę, by usiąść na ławce, i oderwać się od rzeczywistości. Bardzo lubiłem tak marzyć i rozkminiać wiele rzeczy. A ponieważ była 7:50, miałem całe 10 minut.
Gdy zadzwonił dzwonek pobiegłem do sali, gdzie miałem zajęcia. Nie zważając na nie miłe spojrzenia innych uczniów słuchałem Pablo, a gdy skończył mówić chciałem pójść do łazienki, lecz na coś, a raczej kogoś wpadłem.
-Przepraszam- powiedziała Wloszka zbierając swoje rzeczy z podłogi.
-Czekaj pomogę ci - chciałem być uprzejmy i pomogłem Fran pozbierać jej książki i różne pierdółki.
***
Jak widzicie, Eliza powraca :D
Powracam też na Germanettę, postaram tam dodawać rozdział chociaż raz w tygodniu.
A na Falbie i Xechi też spodziewajcie się jakiś rozdziałów :D
Proszę, skomentujcie ;^