środa, 23 lipca 2014

Prolog

Jestem Diego, Diego Hernandez. Chodzę do studio On Beat już 2 lata. Przez chęć znalezienia ojca straciłem moją wielką miłość. Violetta, bo tak jej na imię, teraz jest ze swoim byłym. Przez to, że ją chciałem skrzywdzić wszyscy ze szkoły się ode mnie odwrócili.Jakoś mnie nie ciągnie by jutro iść do szkoły. Nie wiecie, jak trudno iść korytarzem i w tym samym czasie na ciebie plują i wyzywają, i tylko dlatego, że ich ukochana Violetka cierpi. Ona już mnie nie kocha, nawet nie wiem, czy naprawdę mnie kochała. Jednak ja nadal coś do niej czuję. I nie mogę jej wyrzucić z głowy, mimo, iż nie dała mi 2 szansy. Nie mam przyjaciół, jedynie Marco, który trzyma się Francesci, czyli przyjaciółki Vilu. Więc też jest przeciw mnie. Jest jeszcze Ludmila, ale ona jest na mnie zła, że nie dotrzymałem umowy. A Natalii to nawet nie muszę się pytać, ona przecież z Ludmiłką "psiapsiółeczki forever".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Diego, wsiadaj do samochodu ! - krzyknął na mnie mój ojciec, Gregorio, nauczyciel tańca w Studiu.
-Już idę ! - odpowiedziałem z niechęcią.
- No to się pospiesz, nie chcę narazić się Antonio !- mój tata był już zdenerwowany.
Szybko wziąłem torbę, nalałem sobie wody do butelki i jak strzała wyleciałem z domu kierując się do samochodu. Gdy wsiadłem, Gregi odpalił auto i ruszyliśmy. Z tatą dogadujemy się całkiem dobrze - jest plus, codziennie zawozi mnie pod studio, bo on przecież też tam pracuje. Rozmawiamy ze sobą normalnie, nie ma żadnej spiny. Z resztą to dobrze, bo nie chcę mieć takiego ojca jak Germanito, który trzymał by mnie pod kloszem. Jeszcze bym pewnie takie sweetaśne sukienki nosił. Nie ze mną takie gierki ! Nie wiem jak Violetta z nim wytrzymywała 18 lat. I jeszcze nie mogła śpiewać. Współczuję jej.
-Diego, co się stało ? Wysiadamy ! - powiedział mój tata odpinając swój pas.
-Sorry, zamyśliłem się - po tych słowach wysiadłem z samochodu i dyskretnie przeszedłem całe studio, aż w końcu dotarłem do szafek. Schowałem moje rzeczy i udałem się przed szkołę, by usiąść na ławce, i oderwać się od rzeczywistości. Bardzo lubiłem tak marzyć i rozkminiać wiele rzeczy. A ponieważ była 7:50, miałem całe 10 minut.
Gdy zadzwonił dzwonek pobiegłem do sali, gdzie miałem zajęcia. Nie zważając na nie miłe spojrzenia innych uczniów słuchałem Pablo, a gdy skończył mówić chciałem pójść do łazienki, lecz na coś, a raczej kogoś wpadłem.
-Przepraszam- powiedziała Wloszka zbierając swoje rzeczy z podłogi.
-Czekaj pomogę ci - chciałem być uprzejmy i pomogłem Fran pozbierać jej książki i różne pierdółki.
***
Jak widzicie, Eliza powraca :D
Powracam też na Germanettę, postaram tam dodawać rozdział chociaż raz w tygodniu.
A na Falbie i Xechi też spodziewajcie się jakiś rozdziałów :D
Proszę, skomentujcie ;^

7 komentarzy:

  1. Spoko xd
    Co z tego że siedze obok ciebie :DD
    No fajne jak mam być szczera :))
    Tylko po co ten GREGI? O....O

    OdpowiedzUsuń
  2. Co wam na Diecesce naszło? Jak dla mnie to dobrze... Ale kiedy was najdzie na Dielari? :D
    Współczuje Dieguito :c On cierpi, nie Violetta! To on tutaj jest skrzywdzony! Uwaga, wsyscy plujemy na Violette! XD (czyżby mi odwalało? XD)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhh pięknie piszesz, wiesz?<3.
    naprawdę, bardzo ładnie, lekko... Przyjemnie się czyta ;*
    Diecesca... Nie moja ulubiona para, ale będe czytać :D.
    Właśnie dla Twojego fajnego stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mimo, że zawsze będę za Dielettą do Diecesci coś mnie ciągnie ♥♥
    czekam na rozdział ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie piszesz :3 Podoba mi się bardzo prolog ^^ Będę czytać ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę czytała ;*
    Zuza :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę skomentuj i bądź szczery :3
Przyjmuję hejty i postaram się poprawić :)
Jest to dla mnie bardzo ważne ;*