piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 2 1/2

Gdy wstałem, zauważyłem, że już jest 8:30, a do studia muszę być na 9:00 ! Szybko ubrałem się i popędziłem zrobić sobie śniadanie. Zjadłem, umyłem zęby i jak strzała wybiegłem z domu by zdążyć na lekcję z Beto, a ponieważ mój ojciec miał wyjątkowo na wcześniej, musiałem zapierniczać z buta. Gdy tak biegłem, zauważyłem, że drugą stroną ulicy idzie Francesca ze swoją kuzynką Martiną ( ta co była w 2 sezonie, znowu przyjechała) . Zatrzymałem się i tak na nie patrzyłem jak głupi. Nie wiem dlaczego. Jednak to się opłaciło, ponieważ do Fran podleciał jakiś facet i wyrwał jej torebkę. Przebiegł na ulicę od mojej strony i w ostatniej chwili wyrwałem mu skradzioną rzecz. Gdy już migało zielone światło, by zmienić się w czerwony, przeleciałem do koleżanki i oddałem jej torebkę. A ponieważ wszyscy spieszyli się do pracy, nie było mowy by przejść bez zielonego światło. Chłop se odpuścił.
-Dziękuję ! - powiedziała Francesca i mnie przytuliła.
-Nie ma za co. Opłaciło się na was patrzeć - odpowiedziałem dumny.
- Co ?
-A nic nic ...-zmieszałem się- twoja kuzynka znowu przyjechała ?
-Tak. Muszę ją zabierać do studia, bo bym musiała zostawać z nią w domu. Rodzice są w pracy do wieczora. Nie wiem dlaczego, skoro ona ma 13 lat !- wkurzyła się.
-Ciocia ci karze ? - zdziwiłem się słuchając wypowiedzi Włoszki.
-yhym. - powiedziała obojętnie.
-Współczuję.
-Wiem. Dobra idziemy dalej ? Spóźnimy się !- Fran spojrzała na zegarek w komórce- już jest 8:57 !
-No to choć ! - złapałem ją za rękę i biegliśmy razem przez 3 ulice, aż dotarliśmy od szkoły. Jednak Francesca zorientowała się, że nie ma Martiny.
Znów biegliśmy przez te 3 dłuugie ulice i znaleźliśmy ją, jak patrzyła na wystawy w sklepach odzieżowych.
-Czemu nie poszłaś za nami ? - wkurzyła się nie na żarty.- spóźniliśmy się przez ciebie !
-No, ale nie chciało mi się biec ... - wzięła do rąk lusterko i poprawiła włosy.
-Przestań tak cały czas dbać o swój wygląd !- gdy to powiedziała na głowę narobił jej przelatujący ptak.
Martina się śmiała, a ja z trudem to powstrzymywałem.
-Do twarzy ci w białym - chciałem ją "pocieszyć".
***
Przepraszam, że takie krótkie, ale chciałam coś oddać. Dlatego jest 1/2. 
Są wakacje, nie mam czasu.
Sorry.
I dziękuję za te wszystkie komentarze i tylu obserwatorów ♥ 
Naprawdę, to dla mnie dużo te 6-7 komentarzy. 

3 komentarze:

  1. Jednak jest xD
    Hahaha, Diego bohater ;)
    Na pewno było jej do twarzy xD
    Czekam na next ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem że teraz się obrazisz ale tak pół na pół mi się podobało.
    Nienawidzę słowa "se" . Również nie przypadło mi do gustu zrobienie z tego dziecka diwy. I ten ptak ? Serio? Wiem, że chcesz pisać śmiesznie ale to była przesada :\
    Dobra to teraz te dobre strony:
    Diego taki bohater *.*
    Hug Diecescy ^^
    Dobra to na tyle i pewnie ty też pojedziesz po moim rozdziale. Trudno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Diego taki odważny ^^
    Zajebisty rozdział :3

    OdpowiedzUsuń

Proszę skomentuj i bądź szczery :3
Przyjmuję hejty i postaram się poprawić :)
Jest to dla mnie bardzo ważne ;*